Polska firma — tworzymy w Polsce 🇵🇱

Innowacyjność na papierze: co unijna retoryka mówi o polskich founderach, a czego nie mówi

10 wrz 20263 min

Innowacyjność na papierze: co unijna retoryka mówi o polskich founderach, a czego nie mówi

Momchil Sabev, dyrektor European Innovation Council i EISMEA, ma jasną wizję. W rozmowie dla EU-Startups Podcast mówi o roli instytucji publicznych w kształtowaniu europejskiego ekosystemu startupowego. Brzmi dobrze. Problem w tym, że wizja i kapitał to dwie różne rzeczy.

Co mówi Sabev

EIC ma być pomostem między sektorem prywatnym a unijnym przywództwem. Sabev podkreśla swoje doświadczenie – przedsiębiorczość, konsulting, teraz wysokie stanowisko w Brukseli. To ma dawać wiarygodność wizji, w której instytucje publiczne aktywnie wspierają europejską innowacyjność.

Retoryka jest spójna: Europa potrzebuje własnych czempionów technologicznych, kapitał musi płynąć tam, gdzie jest realny potencjał, a rola EIC to katalizator tego procesu.

Brzmi to dobrze na papierze. Pytanie brzmi: gdzie w tej narracji są polscy founderzy?

Co mówią liczby

Tech.eu regularnie publikuje dane o europejskim finansowaniu tech. Wystarczy przejrzeć newsy z ostatnich tygodni, żeby zauważyć wzorzec – kapitał koncentruje się w kilku hubach: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, kraje nordyckie.

SCI Semiconductor, firma zajmująca się bezpiecznymi pamięciowo chipami, pozyskała 5 milionów funtów na skalowanie produkcji. To dobra wiadomość dla europejskiego hardware'u. Ale to też przykład tego, gdzie realnie płynie kapitał – nie do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia.

Nie chodzi o to, że Polska nie ma potencjału. Chodzi o to, że deklaracje wsparcia rzadko przekładają się na konkretne rundy finansowania dla polskich spółek.

Gdzie jest luka

Jeśli zestawić wizję Sabeva z rzeczywistymi danymi funding roundów, widać wyraźny rozdźwięk:

  • Retoryka mówi o Europie jako całości – dane pokazują wyraźną hierarchię krajów.
  • EIC deklaruje wsparcie dla innowacyjnych sektorów – realne pieniądze trafiają głównie tam, gdzie już istnieje dojrzały ekosystem inwestorski.
  • Instytucje publiczne mówią o katalizowaniu kapitału prywatnego – polscy founderzy wciąż częściej sięgają po granty niż po rundy VC wspierane przez unijne mechanizmy.

To nie jest zarzut personalny wobec Sabeva. To strukturalny problem tego, jak unijne programy funkcjonują w praktyce.

Dlaczego to ma znaczenie dla polskich founderów

Można powiedzieć: dobra, retoryka i rzeczywistość różnią się, tak było zawsze. Ale różnica ma konkretne konsekwencje.

Polscy founderzy, którzy planują scale'owanie na rynki europejskie, często zakładają, że istnienie programów typu EIC oznacza realny dostęp do kapitału. W praktyce dostęp ten jest znacznie bardziej ograniczony niż sugeruje komunikacja instytucjonalna.

To prowadzi do trzech konkretnych problemów:

  1. Błędne oczekiwania czasowe – founderzy planują rundy finansowania w oparciu o deklaracje, które nie mają pokrycia w realnym tempie wypłat.
  2. Nierówna konkurencja – spółki z krajów o dojrzałym ekosystemie VC mają łatwiejszy dostęp do tych samych programów, mimo że komunikacja sugeruje równe szanse.
  3. Zmarnowany czas na aplikacje – jeśli program w praktyce faworyzuje określone regiony, czas poświęcony na aplikacje bywa czasem straconym.

Co z tego wynika

Nie neguje to wartości EIC jako instytucji. Programy publiczne mają sens, a wizja Sabeva – bardziej zintegrowanego europejskiego ekosystemu – jest słuszna kierunkowo.

Problem leży gdzie indziej: komunikacja instytucjonalna często wyprzedza rzeczywistość operacyjną. Founderzy, którzy budują strategię finansowania w oparciu wyłącznie o deklaracje, ryzykują rozczarowanie.

Rozwiązanie jest proste, choć niewygodne: traktować unijną retorykę jako kontekst, nie jako gwarancję. Realne dane o rundach finansowania – takie jak te publikowane przez Tech.eu – powinny być punktem odniesienia, nie wywiady o wizji.

Key takeaways

  • Wizja EIC a rzeczywiste dane funding roundów to dwa różne obrazy europejskiego ekosystemu – i różnica między nimi ma znaczenie praktyczne dla founderów.
  • Kapitał wciąż koncentruje się w kilku dojrzałych hubach – Polska nie jest jeszcze wśród głównych beneficjentów tego trendu.
  • Deklaracje instytucjonalne nie powinny być podstawą strategii finansowania – warto weryfikować je danymi rynkowymi.
  • Programy publiczne mają wartość, ale wymagają realistycznych oczekiwań co do tempa i skali wsparcia.
  • Polscy founderzy powinni traktować unijną retorykę jako kontekst, nie jako gwarancję dostępu do kapitału.

Źródła