4,48 mln euro kontra 9,94 mln zł: dwie rundy finansowania, dwie różne rzeczywistości
Na tej stronie

Ten sam tydzień, dwa ogłoszenia o pozyskaniu kapitału. Jedno z Londynu, drugie z Warszawy. Różnica w skali jest tak duża, że trudno ją zignorować — i warto zapytać, co właściwie o niej decyduje.
Dwie historie, jeden punkt wyjścia
Querio, londyńska platforma analityczna dla zespołów danych i ich agentów AI, ruszyła z 4,48 mln euro finansowania jeszcze przed oficjalnym startem produktu na szerszą skalę. Rundę seed poprowadził BMW i Ventures, a w gronie inwestorów znaleźli się też LAUNCH (fundusz Jasona Calacanisa), Haatch Ventures, Araya, Forum Ventures i Secways.
Po drugiej stronie kontynentu ARES Shield AI, polska spółka deep-tech pracująca nad mikrofalową ochroną satelitów, rusza z publiczną ofertą akcji. Celem jest pozyskanie do 9,94 mln zł (czyli ok. 2,3 mln euro) i wejście na NewConnect. Zapisy trwają od 28 października do 10 listopada. Tuż przed ofertą spółka zamknęła rundę z funduszem iif.vc — to jego czwarta inwestycja w portfelu.
Dwie spółki technologiczne, dwa modele pozyskiwania kapitału, dwa zupełnie inne światy.
Co naprawdę różni te dwie rundy
Warto rozłożyć tę różnicę na czynniki pierwsze, bo nie chodzi tylko o kwoty.
- Źródło kapitału. Querio zebrało pieniądze prywatnie, od wyspecjalizowanych funduszy VC z doświadczeniem w inwestowaniu w spółki na wczesnym etapie. ARES Shield idzie inną drogą — łączy rundę prywatną z ofertą publiczną skierowaną do szerokiego grona inwestorów.
- Etap rozwoju. Querio dopiero startuje — runda seed to kapitał na budowę produktu i pierwszych klientów. ARES Shield ma już za sobą fazę rozwoju technologii i zmierza w stronę debiutu giełdowego na NewConnect.
- Dostępność kapitału lokalnego. Londyński rynek VC oferuje fundusze gotowe wyłożyć miliony euro na spółkę bez przychodów, bazując na zespole i rynku. W Polsce taki kapitał prywatny jest trudniej dostępny w porównywalnej skali, dlatego spółki deep-tech częściej sięgają po giełdę jako alternatywną drogę finansowania.
Dlaczego to ma znaczenie dla polskiego rynku
Nie chodzi o to, żeby porównywać jabłka z gruszkami — Querio i ARES Shield działają w zupełnie innych branżach i modelach biznesowych. Chodzi o coś innego: dostępność kapitału na wczesnym etapie wciąż different się w Wielkiej Brytanii i w Polsce.
Brytyjski ekosystem VC pozwala spółkom typu Querio zebrać kilka milionów euro na starcie, bez konieczności wchodzenia na giełdę. Polskie spółki deep-tech, nawet te z realną technologią i zamkniętą rundą funduszową, częściej muszą sięgać po emisję publiczną, żeby zebrać porównywalnie mniejszą kwotę.
To nie jest ocena jakości projektów — ARES Shield ma solidne uzasadnienie technologiczne, a jego runda z iif.vc pokazuje, że polski rynek VC też potrafi identyfikować wartościowe spółki. Problem leży gdzie indziej: w skali i głębokości rynku kapitałowego, który w Polsce wciąż nie oferuje tylu opcji finansowania prywatnego co Londyn.
Co to oznacza dla założycieli w Polsce
Dla polskich startupów deep-tech wnioski są praktyczne:
- Runda VC w Polsce rzadko osiąga skalę porównywalną do londyńskich rund seed.
- Giełda (NewConnect) staje się realną alternatywą finansowania, nie tylko dla dojrzałych spółek.
- Łączenie rundy prywatnej z ofertą publiczną — jak robi to ARES Shield — może być sposobem na zebranie większego kapitału niż sam rynek VC pozwala.
To nie jest słabość polskiego ekosystemu — to adaptacja do jego realiów.
Najważniejsze wnioski
- Querio zebrało 4,48 mln euro w rundzie seed od funduszy VC, w tym BMW i Ventures.
- ARES Shield AI chce pozyskać do 9,94 mln zł poprzez ofertę publiczną i debiut na NewConnect.
- Różnica w skali odzwierciedla różną głębokość rynków kapitałowych w Wielkiej Brytanii i w Polsce, nie różnicę w jakości projektów.
- Polskie spółki deep-tech częściej łączą finansowanie prywatne z giełdowym, bo sam rynek VC nie oferuje porównywalnej skali kapitału.
- Dla założycieli w Polsce oferta publiczna to coraz bardziej realna droga finansowania wczesnego etapu, a nie tylko opcja dla dojrzałych firm.